rysujemy.jun.pl Strona Główna
 
 FAQFAQ   FAQSzukaj   FAQUżytkownicy   FAQGrupy   FAQRejestracja   FAQProfil   FAQZaloguj 
FAQZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   

Poprzedni temat «» Następny temat
Dragon Age
Autor Wiadomość
Blanka
Administrator


Dołączył: 21 Sty 2014
Posty: 406
Wysłany: 2016-01-28, 22:02   Dragon Age  

[SPOJLERY]
Chociaż dochodzę już do końca gry, wciąż nie potrafię zdecydować, która część podobała mi się najbardziej. W origins na pewno o wiele bardziej przywiązałam się do swojego protagonisty, czułam, jakbym miała więcej opcji do budowania jego charakteru i motywacji. Za to w inkiwzycji całym sercem pokochałam występujące w grze postacie, większość kompanów była o wiele bardziej interesująca niż ci w pierwszej części. Za to właśnie w pierwszej części bardziej podobała mi się bardziej historia i główni złoczyńcy (bleh, Koryfeusz).

Strasznie też przypadł mi do gustu apekt zależnego od wyboru klasy i rasy postaci intro. Tak bardzo, że chyba dla rozrywki przejdę wszystkie, które są możliwe.

I w origins i w inkwizycji grałam magiem i pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to inkwizycja mająca jakąś mega okrojoną wersję systemu magii. W origins dostajemy 6 drzew zaklęć z czterema kategoriami, które rozwijają się do czterech różnych poziomów, 4 specjalizacje i multum ciekawych kombinacji zaklęć, w inkwizycji są to jakieś 4 drzewka, 3 specjalizacje i zero kombinacji. Pod koniec inkwizycji miałam już większą część gałęzi rozwiniętą, to po co mi w ogóle inni magowie? Po co usuwać specjalizację uzdrowiciela? I entropię, która była chyba najciekawsza. Po czym zostajemy w sumie z zaklęciami żywiołów, które są fajne, ale w gruncie rzeczy nie ma z nimi tyle zabawy. W inkwizycji brakowało mi też zaklęć, które obejmowałyby duży obszar i robiły krzywdę dużej liczbie przeciwników, np. coś jak burza ognia albo śmierci w origins.

Co do misji z pierwszej części - Pustka w Kręgu Maginów i wyprawa po Urnę z prochami Andrasty to moi ulubieńcy. Zaraz potem Natura Bestii, świetnie się przy nich bawiłam. O, i nagły plot twist z wylądowaniem w więzieniu, walka w samych gaciach była super XD
Najgorszą częścią gry, do której musiałam się wręcz zmuszać, były głębokie ścieżki i ogólnie cały Orzammar. Historia była solidna, pod koniec nawet przechodziły mnie dreszcze ze strachu i podekscytowania (Pierwszego dnia przybywają i wszystkich chwytają, drugiego dnia nas biją, niektórych zjadają...), ale matko, ile można?! Całe głębokie ścieżki były według mnie przynajmniej trzy razy za długie, parę razy musiałam wychodzić i porobić coś innego, bo nie miałam ochoty. Lubię walczyć z pomiotami, lubię podziemne tunele, ale nie przez kilka godzin pod rząd. Brr. Cały climax, jak dobry by nie był, nie był tego wart.

W pierwszej części miałam na początku wielki problem z systemem walki. W ogóle nie potrafiłam się do niego dostosować, a potyczki w głuszy Korcari i bandyci w Lothering to były moje najtrudniejsze chwile w obu częściach XD Jeszcze nigdy tyle razy nie powtarzałam walki. Teraz system jest dla mnie klarowny i świetnie się bawię używająć wszystkich członków zespołu i podczas wymyślania strategii i pułapek.
Ostatnio zmieniony przez Blanka 2016-01-29, 09:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
REKLAMA 

Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 157
Wysłany: 2016-01-29, 00:00     

Ostatnio zmieniony przez Rysia 2016-01-29, 09:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Rysia 


Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 157
Wysłany: 2016-01-29, 00:00     

Rozpisze się bardziej jutro, ale powiem tak - głębokie ścieżki rządzą! :D Nie wiem czemu sporo osób tak ich nie lubi. Ja sobie je zostawiałam zawsze na koniec, super jest ten przytłaczający klimat, bliskość pomiotów, zdanie sobie sprawy, że dla krasnoludów takie plugastwa to codzienność. No i spotkanie kochanicy Branki - super :D Tutaj dopiero czuje się przeciwnika, z którym walczymy cała grę ;)
Tego brakowało mi też w kolejnych częściach - więcej głębokich ścieżek proszę xD

Za to Natura Bestii najmniej mi się podoba, jakoś te lasy wydają się mega puste.
 
 
Blanka
Administrator


Dołączył: 21 Sty 2014
Posty: 406
Wysłany: 2016-01-29, 11:11     

Wolę jak historia idzie ramię w ramię z akcją, a w głębokich ścieżkach było za dużo akcji. Chociaż przyznaję, że klimat był świetny, parę razy musiałam sobie głośno zakląć, np. wtedy, kiedy moja postać spojrzała w dół, gdzie tłoczyła się armia pomiotów. No i pojawienie się arcydemona (czy był to zwykły smok?) zawsze mnie przeraża, i w pierwszej części i w inwkizycji.
O, i nie zabiłam złożonego do kupy demona, dał mi kasiorkę XD
 
 
Rysia 


Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 157
Wysłany: 2016-01-29, 12:52     

No tam rzeczywiście jest sporo akcji, zanim przebijesz się do właściwego bossa i skończysz całą kampanię. I nie da się tak łatwo wrócić :P
Też go puściłam, a niech się chłopak wyszaleje xD

Co do origins, ja za pierwszą grą rzeczywiście też zżyłam się z bohaterem. Jednak mimo wszystko ciężar 'ratowania świata' bardziej był dla mnie odczuwalny w Inkwizycji. Jakoś chyba przez rozmiar całego przedsięwzięcia czułam się ważniejsza, rzeczywiście przewodziłam sporej organizacji :D W jedynce w sumie jestem ja, Allistar i banda odmieńców, którzy dla przeciętnego chłopa są zwykłymi włóczęgami. Może dlatego, że miałam świadomość, że przecież w Orlais są jeszcze inni strażnicy i jakby co, to ma kto zabić arcydemona :P

Po za głębokimi ścieżkami :D lubię też właśnie misje w kręgu maginów, taki horror i okrucieństwo się tam wkrada :P Te dwa epizody rzeczywiście dają odczuć powagę przeciwnika. No i jak zwykle byłam po stronie magów, od Origins w sumie jestem za wypuszczeniem ich na wolność. Świadomość, że są poddani Templarom i możliwością zrobienia na nich 'czystki' jest przytłaczająca.

Fajne jest to, że niezależnie z jakiej klasy/rasy się wywodzisz, masz możliwość spotkania ponownie swoich początkowych towarzyszy i rodziny.
Też uważam, że możliwości rozwijania w Origins są ciekawsze, niż w pozostałych częściach. Nie ma takiego ograniczenia i można nieźle pobawić się przeróżnymi buildami. I ekwipunek - brakowało mi w późniejszych częściach możliwości szybkiej zmiany broni (szczególnie jak grałam łotrzykiem, raz dwa z łuku na sztylety). Nie było też problemu z wyplusowaniem siły i noszeniem np. ciężkiego pancerza, nawet przez maga jak odblokowało się mistycznego wojownika :D

Towarzysze są bardziej wielowymiarowi w Inkwizycji, bardziej ich polubiłam. Ale mimo wszystko w Origins jest więcej dialogów i możliwości zwykłego pogadania. W inkwizycji wszystko wyczerpywało się za szybko, z większością nie ma już o czym pogadać pod koniec gry. No i prezenty <3 Wydaje mi się też, że barterów między postaciami też jest więcej.

Walka jest mniej intuicyjna, ale tryb taktyczny jest moim zdaniem lepszy. Łatwiej ogarnąć bitwę, w inkwizycji ten znacznik to jakieś nieporozumienie.

No i póki co te gry na prawdę różnią się klimatem. W Origins jest przytłaczająco, mrocznie, ma się wrażenie, że w całym świecie nie ma nic radosnego :D Chyba przez te kolory. Inkwizycja jest mocno kolorowa, wiadomo, taki target. Ale ma się chyba wrażenie obecności większej tajemnicy czy magii, szczególnie chodząc po starej Dalii. Takiej uśpionej mocy :D

Ciekawa jestem Twoje opinii o II :P
 
 
Blanka
Administrator


Dołączył: 21 Sty 2014
Posty: 406
Wysłany: 2016-01-29, 17:45     

Jak skończę grę to dokładnie opowiem, jakie decyzje podjęłam i jak potoczyły się losy mojej postaci. Skończyłam Zjazd Możnych, ale zastanawiam się, czy nie załadować sejwa i nie zmienić jednej decyzji... Na początku chciałam oszczędzić Loghaina, bo to właściwie bardzo ciekawa opcja, ale w porę doczytałam o odejściu Alistaira... nieeee, z Alistairem chyba związałam się najbardziej ze wszystkich kompanów, sprawy nie mogłyby obrać takiego kierunku ;_; Poza tym romansuję z Morrigan, i mając na uwadze to, że jest zimną żmiją pragnącą władzy i mocy, wymyśliłam, że moja postać zadurzy się w niej taką jakąś naiwną miłością, z nadzieją, że Morrigan dzięki niemu się zmieni. Ku mojemu zaskoczeniu możliwości dialogu idealnie pokrywają się z moim scenariuszem, także Joseph gada o wielkiej miłości, a Morrigan się z niego śmieje :P

Kiedy wróciłam do inkiwzycji, żeby przejść finałową walkę z przyzwyczajenia zaczęłam grać w trybie taktycznym. O niebiosa, ale różnica! Słabo mi to wychodziło i szybko wróciłam do dawnego, dynamicznego stylu walki. Ale w origins tryb taktyczny jest też bardziej przydatny, bo tam za każdym razem rzucają się na ciebie hordy przeciwników i trzeba to jakoś ogarnąć, podczas gdy w inkwizycji wydawało mi się, że nie było aż takiego natłoku.

Na razie kończę dodatek „Powrót do Ostagaru”, i będę szła do Redcliffe. Stwórco, miej mnie w opiece :D
Ostatnio zmieniony przez Blanka 2016-02-02, 09:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Rysia 


Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 157
Wysłany: 2016-01-29, 19:29     

Ja za pierwszym razem oszczędziłam Loghaina, nie wiedząc, że Allistair odejdzie xD Ale twardo nie wczytałam, no trudno, taka była moja decyzja.
Przed ostateczną bitwą będziesz miała jeszcze jeden ciekawy epizod, ale nie wiem, czy już sobie nie zaspoilerowałaś :P
Masz Shale w drużynie? Moja ulubiona towarzyszka :D Za to Wynne najbardziej mnie irytowała.
 
 
Blanka
Administrator


Dołączył: 21 Sty 2014
Posty: 406
Wysłany: 2016-01-30, 20:21     

Oczywiście, że mam Shale :D Świetna postać z idealnie napisanymi dialogami. I jej misja odszukania swojej tożsamości też mi się bardzo podobała, to było chyba najładniejsze miejsce w ścieżkach. Wynne mi nie przeszkadzało, dobrze mi się z nią dyskutowało, co jednak nie znaczy, że nie była przeraźliwie nudną postacią. W ogóle to przez większość czasu chodziłam z początkową grupą, czyli z Alistairem, Morrigan i Stenem, potem Stena czasem zmieniałam, zwykle właśnie na Shale. Nigdy nie wzięłam ze sobą Leiliany, przez co nigdy nie otworzyłam żadnego kufra XD

A o rytuał natknęłam się gdzieś w jakimś poradnikowym spisie treści i wiedziałam tylko, że będzie miał miejsce przed walką z arcydemonem, nie wiedziałam jednak o co właściwie chodzi, na szczęście.

I nie wiem dlaczego zrobiło mi się tak ckliwie, może dlatego, że Szary Strażnik i Alistair to właściwie dzieci. Ile oni mogą mieć lat? 19? 20? Dlatego strasznie się z tą dwójką identyfikowałam i jakoś się do nich emocjonalnie przywiązałam. Ja chyba w ogóle za bardzo przywiązuję się do swoich postaci i bardzo przeżywam ich losy XD To teraz co do zakończenia...

Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---


Jak dla mnie cudowna gra, która na prawdę związuje cię z losem twojej postaci. Jeszcze przez jakiś czas nie będę mogła się pozbyć wysztkich wrażeń.
 
 
Rysia 


Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 157
Wysłany: 2016-01-31, 13:04     

Za pierwszym razem ocaliłam Loghaina, a że grałam kobietą, to zgadnij, jak wyglądał rytuał... do dzisiaj tego nie odzobaczyłam xD

Ja też płakałam, przy pożegnaniu się z towarzyszami przed fortem, szczególnie przy Allistarze, bo romansował z moją lachonką. Nie ty jedna się zżywasz z postaciami, to chyba coś, co mają w sobie gry od BioWare.

Co do Sandala, to jedna z większych tajemnic serii i w sumie jeszcze nie raz się pojawi w dziwnych okolicznościach.
 
 
Blanka
Administrator


Dołączył: 21 Sty 2014
Posty: 406
Wysłany: 2016-01-31, 19:12     

Z ciekawości spojrzałam sobie na jutuba... O matko XD Brrrr.

Teraz mam straszną ochotę przejść od nowa Inkwizycję i zobaczyć sobie skutki moich decyzji.
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Ale nie, wszystko po kolei.

Jestem też ciekawa czwórki i bardzo liczę na pojawienie się Strażnika, tylko nie w roli NPC'a jak Hawke, bardziej jak ten twój pomysł z złożeniem drużyny herosów. Byłoby to bardzo trudne do zrobienia, bo pod koniec gry każda postać jest już potężna i rozwinięta. Ale gdyby zrobić to dobrze to byłaby nabardziej epicka gra ever :-P

Kończę z przebudzeniem i z dlc o Morrigan, no i bierę się za dwójkę.
 
 
Rysia 


Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 157
Wysłany: 2016-01-31, 20:32     

A nie miałaś poczekać z następną grą do zrobienia portfolio? :D
Ja właśnie grałam ze swoimi skutkami i różnice są. Wprawdzie nie wpływają drastycznie na fabułę, ale smaczki się pojawiają (jak np. właśnie z Allistarem/Loghainem zamiast Scouta czy jak te random ze strażników się nazywał :P).

No ja liczę, że zrobią taką epicką fuzję. Ciekawa tylko jestem, czy następna gra będzie ostatnią, czy zrobią te 5 jak zapowiadali. Wtedy mamy właśnie jeszcze jednego protagonistę w następnej części (obstawiam, że to będzie Tevinter i spotkamy Doriana <3), a potem może być wielki the end w piątce :D Nawet jeżeli nie, to powinni umożliwić spotkanie swoich wcześniejszych postaci w innej namacalnej formie.

Koniecznie też zagraj w Tresspasera, to Ci rzuci sporo na to, co będzie się działo dalej i do czego zmierza całe uniwersum:P

Swoją drogą, ostatnio natknęłam się na teorie, że jak rzuci się w Pustce na pożarcie Hawke, to istnieje nadzieja, że on tak na prawdę nie umarł :D Wiąże się to z przepowiednią, którą dostaje w II od pewnej postaci (nie będę Ci spojlerować teraz, kogo :P).
 
 
Blanka
Administrator


Dołączył: 21 Sty 2014
Posty: 406
Wysłany: 2016-01-31, 21:07     

Chcę zacząć na dobre robić portfolio jak zaczną się ferie świąteczne, czyli piętnastego. Lepiej mi się pracuje, jak się czemuś poświęcę i kiedy mam dokładnie wymierzony czas (powiedzmy właśnie miesiąc). A w te dwa następne tygodnie może liznę początek, bo ciekawi mnie kreacja bohatera :P Potem nic a nic.

Z zakupem Intruza czekam na przecenę, bo teraz to za bardzo mnie nie stać. I tak mam zamiar grać dopiero za drugim podejściem do inkwizycji, żeby sobie taki smaczek zostawić na koniec.

Chciałabym też, żeby historia czwartej części nie skupiała się na ratowaniu świata, mogłaby być to jakaś mniejsza sprawa, ale ważna dla bohatera (to chyba robi dwójka). Fajnie czuć się takim ważnym, ale ja zawsze darzyłam szczególną sympatią początki obu gier, kiedy ani Strażnik ani Inkwizytor nie byli jeszcze tacy znani i rozpoznawalni.

I jak dotąd bardzo podoba mi się przebudzenie, pojawienie się pojedynczych, starych, dobrych postaci wywołało uśmiech na mojej twarzy, a nowe też są spoko :D Anders przypomina mi nieco z charakteru Doriana, poza tym jego dyskusje z Orhrenem są przezabawne. No i Wade i Herren <3
 
 
Blanka
Administrator


Dołączył: 21 Sty 2014
Posty: 406
Wysłany: 2016-02-10, 20:33     

Pograłam parę godzin w dwójkę, ale jakoś nie potrafiłam wciągnąć się do końca. Chyba przejdę ją sobie później, jak przyjdzie mi ochota. Jednocześnie obejrzałam sobie całą historię opowiadaną przez Varricka na keepie, bo chciałam wypełnić dziurę między wydarzeniami podczas piątej plagi i konklawe na początku inkiwzycji.

I skończyło się na ponownym graniu w inkwizycję XD

Po pierwsze to czuję mega różnicę – w rozumieniu świata i wydarzeń, w końcu moja postać ma jakieś własne poglądy, a nie te, które wylosowałam i wyglądały na najbardziej pasujące. Co innego czytać o czymś w kodeksie, a co innego być świadkiem wydarzeń, które decydują o losach Thedas. A, i gram taką słodką krasnoludką. I dopiero teraz odkryłam, że do klanu Cadash należała też kiedyś Shale, a mój Strażnik Amell jest kuzynem Hawke’a.

Drugie podejście do gry tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że „W twym sercu gorzeć będzie” to najbardziej lubiana przeze mnie część inkiwzycji. Człowiek myśli, że idzie nakopać dupy demonom i zamknąć wyłom, a tu taki plot twist. Fragment z śpiewaniem w górach zawsze mnie wzrusza, chociaż za każdym razem modlę się, żeby nie wywołali tym lawiny XD Nie za bardzo jednak rozumiem, dlaczego w tym momencie kończy się wojna magów i templariuszy. To znaczy, okej, mamy nowego wspólnego wroga, ale przecież po pokonaniu Koryfeusza obie strony nie wpadną sobie nagle w ramiona i nie wybaczą sobie wszystkiego, co zrobiła druga strona. Albo coś mi umyka, albo ten nagły zwrot akcji rzeczywiście niczego nie rozwiązuje i po końcu gry wrócimy do poprzedniego stanu rzeczy.

Przede wszystkim cała misja „Oto jest Otchłań” stała się dla mnie o wiele bardziej osobista. Gdy grałam w nią po raz pierwszy los Szarej Straży był dla mnie obojętny, no bo co, kolejne zgromadzenie, które w końcu schodzi na złą drogę czy zostaje zmanipulowane, tak samo jak templariusze i magowie. Ale za drugim podejściem całe moje odczucia co do tej szczególnej misji zmieniły się diametralnie. To ja byłam jednym z ostatnich strażników z Fereldenu, to ja z całych sił starałam się odbudować straż – byłam przy rytuale przejścia nowicjuszy, widziałam, jak giną za naszą sprawę (chociaż zdaję sobie sprawę, że podczas misji byli obecni jedynie orjezjańscy strażnicy). Mój strażnik równie dobrze mógł być jednym z tych magów, którzy zamieniają pozostałych strażników w demony. Poza tym Strażnicy zostali potwornie zmanipulowani, ponownie oddawali życie za sprawę, dzięki której myśleli, że pomogają światu. Zapałałam nienawiścią do Erimonda i jest on jedyną osobą, którą skazuję na śmierć ze swojej ręki w Podniebnej Twierdzy. Poza tym, Hawke, wtf? O co mu chodziło z tymi pretensjami do Straży i tym całym „Strażnicy są niebezpieczni, powinni być nadzorowani”. ŻE CO? Z tego co się orientuję, to Hawke, przynajmniej w mojej wersji, był magiem apostatą, którego cała rodzina była prześladowana przez templariuszy i zakon przez całe jego życie, i teraz śmie coś takiego mówić? Sorry Hawke, ale za karę zostajesz w pustce. Chyba serio powinnam przejść dwójkę.
Poza tym przez umierającą Clarel, która recytowała motto Szarej Straży znów prawie się popłakałam XD

No i oczywiście Kieran MOJEDZIECKO! Cały wątek z Morrigan, kiedy romansowało się z nią i przeszło przez eluvian jest dokładnie tym, co sobie wyobrażałam i co pasuje do mojego wymyślonwego kanonu. Poza tym mogę sobie wmawiać, że Kieran ma usta i kolor włosów po tacie :P

Nie spodziewałam się też, że romans z Blackwallem to będzie taka wielka drama - jak dla mnie w rankingu stoi tuż pod Solasem. Ale chyba najbardziej mi się podobał z tych trzech, przez które przechodziłam. Z Josie było trochę zbyt słodko, Byk to ruchałby się z każdym, a ja lubię takie mega dramy, zresztą nawet jest opcja, żeby powiedzieć Blackwallowi, że jego „brooding” jest seksowny. Poza tym jak oprzeć się tej brodzie <3
 
 
Blanka
Administrator


Dołączył: 21 Sty 2014
Posty: 406
Wysłany: 2016-03-18, 12:28     

Parę uwag co do samej gry ciąg dalszy - ogólnie to raczej podoba mi się system walki, szczególnie, kiedy już wybierze się specjalizację i zbuduje solidny build, po którym wrogowie padają jak muchy ;) (Chociaż moje ulubione combo to Burza ognia i Chmura śmierci w jedynce, instant kill dla bandy pomiotów). Było jednak parę momentów, kiedy zgrzytałam zębami.
Po pierwsze, widok taktyczny to gówno. Używając go, nie mam pojęcia, co dzieje się na polu bitwy, a próby optymalnego ustawienia kamery to jakiś koszmar. Kiedy w końcu wydaje mi się, że jest okej, sru, kamera zjeżdża mi gdzieś na dół, zoomując na buty któregoś bohatera. Miałam zamiar sobie pograć trochę tak jak w origins i pomyśleć jak sprawnie przepuścić atak, ale widok taktyczny zjadał za dużo czasu i nerwów. Wróciłam do sterowania przez większość czasu moją postacią, więc musiałam zdać się na sztuczną inteligencję kompanów... o matko. Na porządku dziennym byli magowie wbiegający w sam środek bitwy, pomimo mojego usilnego starania o trzymanie ich na dystans. Co jakiś czas ktoś z mojej drużyny przestawał walczyć i stał sobie, oglądając widoczki i nie reagując na polecenia. Nie reagowanie na komendę „stój w miejscu”. Kompani nagle przestawali używać wszystkich zdolności specjalnych, i tak dalej, i tak dalej. Samo menu zachowań wygląda bidnie w porównaniu do poprzednich gier, nie ma tam większego pola do popisu i kombinowanie w ustawieniach mało pomaga. Denerwowało mnie też, że nie mogę używać wszystkich specjalnych zdolności, dostęp do jedynie ośmiu to wielkie ograniczenie.

A tak poza tym to wciąż mam grze za złe takiego słabego głównego złoczyńcy... serio, Koryfeusz był śmieszny z tym swoim „nie powstrzymasz mnie, inkwizytorko, ahhahaah” po czym parę mint później leży pokonany i ucieka, co powtarzało się parę razy w ciągu całej gry. Ostatni pojedynek też był słaby, moja najmniej ulubiona walka, pokonywanie smoków było trudniejsze i ciekawsze niż to.Tęksnię za Architektem, oszczędziłam go, więc mam nadzieję, że jeszcze kiedyś o nim usłyszymy.

A teraz co do Intruza.
W końcu wiem skąd pochodzi ten screen z inkwizytorem z serem na twarzy XDXD WTF.
Historia była w porządku, jak zwykle błyszczały relacje z kompanami i bohaterami pobocznymi, inkwizycja jest pod tym względem znakomita. Scena z Żelaznym Bykiem, mabari Cullena <3. A, i tym razem świadomie posadziłam Lelianę na Boską, jej postulaty jakoś najbardziej do mnie przemawiały. Jedyna rzecz, która naprawdę mnie wkurzyła, to bug, przez którym nie mogłam dać Cole’owi amuletu i teraz nie pojawił się w Intruzie, więc jego los jest mi nieznany :/ A była to jedna z moich ulubionych postaci. I co Teagan taki wściekły ciągle, co się stało z jego uprzejmą osobowością z poprzednich gier?

Nie wiem czy to tylko mój komputer, ale gra mi strasznie lagowała, szczególnie odcinek w Głębokich Ścieżkach. Koszmar, musiałam cały czas wchodzić i wychodzić z gry. Oprócz tego minusem były ograniczone rozmiarem obszary, w których odbywała się połowa walk, koszmar dla łucznika. No i brak jakichś porządnych bossów, byłam przygotowana na mega walkę z tą babką qunari albo z samym Solasem, a tu nic :P

Sama rozmowa z Solasem była raczej satysfakcjonująca, szczególnie, że wcześniej zrobiłam się jego BFF i szpiczastouchy ciągle powtarza, jak to on mnie szanuje itepe itede. Muszę sobie jeszcze raz obejrzeć całą scenę, bo wydaje mi się, że umknęło mi parę rzeczy z jego wyjaśnień i nie do końca wszystko zrozumiałam. Ale te widoki, o matko! Strona artystyczna jak zwykle na najwyższym poziomie.

No i... rozwiązałam inkwizycję. Moja krasnoludka od początku chciała wracać do domu, sama nie widziałam za bardzo żadnego powodu, żeby to wszystko kontynuować. Także tego, teraz sobie podróżuje po Thedas ze swoim mężczyzną, przynajmniej dopóki nie zaczną szukać Solaska.

Matko, teraz jestem podekscytowana na kontynuację, i czekaj tu teraz trzy lata XD
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style edur created by spleen modified v0.6 by warna

| | Darmowe fora | Reklama
Strona wygenerowana w 0.06 sekundy. Zapytań do SQL: 11